Istagram

Instagram

12 czerwca 2008

Plener 29.05 - 1.06 Wdzydze Kiszewskie

Plener się odbył, było ciekawie, wesoło i cieszę się bardzo ,
że mogliśmy się w końcu poznać osobiście ;)

Marka (marona54) poznałam w czwartek , choć z tym rozpoznawaniem się nie obyło się bez przygody , jak to w życiu bywa.
Przez telefon umówiliśmy się w centrum informacji turystycznej, wchodzę tam i patrzę , przy komputerze siedzi facet, jakiś taki zmizerniały , z zarostem cztero dniowym …
pytam go : przepraszam Marek?
A on popatrzył , zmierzył mnie wzrokiem i mówi : Nieeee, ale mogę być.
I obdarował mnie szczerym uśmiechem z prześwitami, z czego ubaw miały panie tam pracujące . Podziękowałam , wyszłam.
A Marek siedział sobie w kawiarnianym ogródku i śmiał się od ucha do ucha czekając na mnie
i w niczym nie przypominał pana przy komputerze ;)

Pierwszy wspólny plenerem zaplanowaliśmy na wschód słońca

więc trzeba było podnieść 4 litery i wstać bardzo wcześnie, umówieni byliśmy na 3 rano.

Powiem wam , że warto było , dla mnie taki wschód to zawsze magiczna chwila ,

a patrzeć na takiego samego wariata jak ja, latającego ze statywem, tym większa przyjemność ;)

Nie odmówiłam sobie tej przyjemności, aby ustrzelić Marka przy pracy



cokin był tu podstawą...



z wzajemnością widać :)


Z tego co Marek opowiadał to pozazdrościł Rafałowi ( Rafał Tyka ) zdjęcia z rwąca rzeką, więc trzeba było mu taką znaleźć .
Przy śluzie w Borsku gdzie rozchodzą się kanał i rzeka Wda .
Wda jest tu wąska, o szybkim nurcie i kamienistym dnie, a więc coś co szukał Marek …chyba :)



Bardzo ostro i z wielkim skupieniem zabrał się do focenia tego uroczego zakątka :)



...że w pewnym momencie uczył pływać własny portfel z dokumentami kasą i jeszcze nie wiem czym … ale refleks ma chłopisko niesamowite ;)




po udanych zdjeciach , pojechaliśmy nad j.Gołuń



…gdzie stwierdził, że jest to nie sprawiedliwe , że mamy takie plenery :) …no ale przecież się dzielę :P



oto jak Marek chodzi po płotach


...gotowy do kolejnego "boju"...

...piatek godz.18.00 czekamy na Krzysia ( crazy)
na przystanku Marek, Marta (mB_Marta) no i ja ... po drugiej stronie lustra...
właśnie zastanawialiśmy się jak Krzysia poznamy, gdy dostaję smsa o takiej treści:
„siedzę w pierwszym wagonie, mam dwie duże torby i bardzo duże słuchawki na uszach… „



no i Krzyś przyjechał...poznaliśmy od razu :)



...wieczorkiem był grill ...


sobota, chłopaki z rana mieli wypad do Wiela na kalwarie a potem do skansenu i chyba jeszcze zahaczyli o Kościerzynę
o godz. 16.00 byliśmy umówieni na rejs statkiem na „Przystani u Grzegorza” … stawili się ;)



Krzyś poprawił okulary, chrząknął, zamruczał potarł rece i zabrał się do pracy ...


focił wszystko jak leciało...pływało ...:)



miejsce mieliśmy przednie , bo na dziobie statku…może nie komfortowe , ale to dzięki Veście :)

…jak widać Krzychu uwiódł mi mojego psa …


Marek rozmyśla ...:pokazać czy nie ...hmmmm...


…dobra i tak się wyda, że przemyciłem żubry :)


no Krzysiu dla pewności robi też zdjęcia komórką , no , bo wiecie z tymi canonami różnie bywa , a tak przynajmniej coś będzie miał ;D


moje dzielne dziewczyny :D


...a Krzysia jednak coś ciagnie do Vesty, oj ciagneło i chyba z wzajemnością ;)



a o to szalejący Marek na pokładzie statku , przygotowany, obieszony, wszystko pod reką gdyby przypadkiem trzeba sie ewakułować...
a więc teraz na wprost...


...teraz na prawo...




...no i dla porządku na lewo...


... a u Krzysia jak widac woli psa ...
echhh gdzie te chłopy ...


Na to aby panowie mieli rozrywkę ( z braku laku ja nią zostałam :P)
dzięki pomocy naszego sternika Grzegorza weszłam na dach sterówki ,
bałam się jak jasna ….( tu się nie wypowiem ;P) ale widok miałam przedni.
Poczułam się jak na piedestale , w dole fotoreporterzy …
nawet zaczęło mi się to podobać …


...co widać na zdjęciu które zrobił mi Marek :P


Marek trochę mi pozazdrościł i postanowił poczuć się jak w filmie "Titanic"
Za naszą namową i obietnicą ,że damy mu zrobić lepsze zdjęcia od nas … nie skoczył
…w kilka dni później stwierdził : Ale było by malowniczo. Mógłbym pofrunąć, ja piórko :)
…tylko nie wiem kto go by z tej wody wyciągał ;D



Grześ maiał nas pod ścisłą kontrolą ;)


a z tyłu jedzie sobie wycieczka dzieciaków ,
z dwojga złego wolałam już ten dziób statku ;P



...i chłopaki chyba też ...


Krzysiowi chyba się nudziło, albo jakiś pomysł skakał mu po tej główce...


...no tak wszystko jasne , nie wiedział jak Markowi portret strzelić ;)



...teraz wiem czemu ona tak piszczy po nocach ...




koniec rejscu ,przed czasem nas nie wysadzili na jakiejś wyspie
to chyba byliśmmy w miarę grzeczni :P


dać im trochę luzu a zaraz wpadają w kłopoty
...za Panów poświadczyłam, kaucję wpłaciłam, sprzęt odzyskałam i obiecałam ,
że już będą grzeczni...
powiedzmy , że byli ;D


nie było innej rady trzeba było wywieść do lasu :)


...chyba im się podobało :P



o Krzysiek wypatruje potencjalny cel ...


no i chyba coś ustrzelił ...


oooo i Marek też to widzi ... i strzela ...



hihihihi no i zabrali ...
komuś się te lufy wycelowane w te krowy nie podobały ;D



Krzys się zdenerwował i szuka innego obiektu ...
a pies myśli :
- zostawiał mnie , a tyle obiecywał ;(



poganiać trochę po łące też fajna sprawa …






O a tu Krzyś wpadł na pomysł z ROBALEM
no i się zaczęło szukanie, polowanie...


... nurkowanie w trawie …



ROBAL jest, czy nie ma… o to jest pytanie…
konsultacja



Krzysiek - robala złowiłem ....
Marek - gadasz...

Krzysiek - no serio...
Marek - dawaj, muszę zobaczyć
Krzysiek - ...i co, jest?
Marek - hmmm...no nie wiem, coś tam masz,
ale czy robala?


Krzysiek - MAM robala!
Marek - taaaak , akurat ;P
...tak oto zakończyła się historia z robalem :D

a to już jezioro Schodno i wieża widokowa



Wiejska droga wśród zbóż…
kto by się temu oparł…
my poddaliśmy się temu urokowi






myślałm, że koniec z robalami a Krzyś dalej działał...



...wytrwały był ...



a to już końcowa łączka...



Zmęczeni jednak bardzo zadowoleni :)
Tak oto zakończyła się sobota, chłopaki w niedzielę rano zaliczyli skansen Parowozowni w Kościerzynie , zaprosili mnie na obiad i ok. południa pojechali do domu.

Muszę przyznać , że poznałam bardzo ciekawych, ludzi z wielką wiedzą , na tematy fotograficzne i nie tylko , ludzi w wielkim duchem i pasją, z poczuciem humoru ,który to bardzo umilał nam czas.
Skoro moja Agata powiedziała , że fajni jesteście to coś w tym musi być ;D
Bardzo dziękuję Markowi i Krzysiowi za to ,
że chcieli odwiedzić mnie w tych lasach :)
Zapraszam częściej.
Pozdrawiam serdecznie Jola (Yollka.B )

1 komentarz:

  1. aj,jak pięknie miałaś Jolu.zdjęcia Krzyśka pierwsza klasa (:
    i okoliczności przyrody do pozazdroszczenia...
    miłego dnia

    OdpowiedzUsuń

Zgodnie z przepisami USTAWY z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych wszelkie prawa do tych fotografii są własnością ich autora. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie jest zabronione.